Magiczny las. Bajka Tysiąca i Jednej Polki .Bajka 23

   
Poniższy post powstał w ramach projektu "BAJKI TYSIĄCA I JEDNEJ POLKI" Klubu Polki na Obczyźnie, który dedykowany jest Karince oraz jej siostrze Ali. Dziewczynki aktualnie nie mają możliwości by podróżować, dlatego zabieramy je w baśniową podróż po świecie z dziecięcych snów.



"Istnieje mapa bez krańców świata - są na niej wszystkie kontynenty, miasteczka i wsie, ale jako że zawieruszyła się w bibliotecznym dziale baśni, nabyła magicznych cech: jeśli się na niej stanie, potrafi porwać ze sobą w najbardziej odległe miejsce.
Byli tacy, którzy próbowali przedostać się mapą na skróty na Wielką Rafę Koralową u brzegów Australii, na szczyty Himalajów, a nawet do sklepu obuwniczego dwie przecznice dalej. Te próby jednak kończyły się fiaskiem, bo żaden ze śmiałków nie odkrył, że na wyprawę mogą wybrać się tylko dzieci. Czternastoletnia Ala i jej ośmioletnia siostra Karina poznały także inny sekret mapy - nie da się nią podróżować w pojedynkę. Dziewczynki dobrze wiedzą, że trzeba razem usiąść na wygniecionym papierze i mocno złapać się za ręce i dopiero wtedy otworzy się przed nimi droga. Dokąd tym razem? Jak zwykle tam, gdzie ktoś na tę dwójkę będzie czekał. Tak jak tutaj."






Bajka 23 -Magiczny las

-Ala , Karinka !!! wyjeżdżamy niedługo obudźcie się dziewczynki .
Ala z Karinka powoli zaczęły się przebudzać z głębokiego snu ale zobaczyły też , że dzieje się coś dziwnego .
-gdzie my jesteśmy ? Spytała Ala .
-też się nad tym zastanawiam . Odparła Karinka . Kontynuowała ...
-dlaczego jest 6 rano ? Kto nas obudził i co my tutaj robimy ?
Ala wzruszyła ramionami uśmiechając się do siostry. ,,Idziemy " .
Kobieta , która je obudziła nie była ich mamą ani jej nie znały .Spytały jak się nazywa i co tutaj robią ale ta uśmiechnęła się , powiedziała ,, nie martwcie się kochane niedługo ktoś inny się wami zajmie a ja mam na imię Karolina . Podprowadzę was do drogi i ... "





Zniknęła.

-Ala , ja chyba śnię . Co się tutaj dzieje?!
Ala i Karinka zaczęły się śmiać na głos i uznały , że jedna przygoda więcej nie zaszkodzi .
Kiedy wychodziły z Karolina na drogę zauważyły , że są w jakiejś nieznanej okolicy.
  Dziewczynki szły prostą droga i nagle Ala ujrzała coś w oddali.
-Karinka zobacz to jakiś mały domek. Co to ? Co to ? Chodź bliżej zobaczymy .
Dziewczynki podeszły bliżej i przed ich oczami ukazał się mały drewniany domek .
Do tego domku jednak nie dało się wejść . Był to domek dla insektów .
Patrz jaki piękny . Karinka zaczęła zachwycać się drewnianym domkiem w którym


 
mieszkały różne małe stworki . Były tam różne rodzaje żuczków , muszek czy szczypawek .
- Pierwszy raz coś takiego widzę . Powiedziała Ala .
-Ja tez ale bardzo to piękne . Taki mały magiczny świat dla owadów.
Chodź , tam jest jakiś znak . Odparła Ala.
Dziewczynki przyśpieszyły kroku . Po kilku chwilach ukazał się znak . 

 
 
-Ala to nawet nie jest po Polsku . ,,Chateau " ? Francja ? Hmmm gdzie my jesteśmy ? Karinka była coraz bardziej ciekawa co się dalej wydarzy .
Niestety okazało się , że zamek jest zamknięty dla zwiedzających a jedynie odbywają się tam śluby czy bankiety przy jakiś szczególnych okazjach . Jednak wzrok Karinki powędrował trochę dalej i już nic ani nikt nie był w stanie jej zatrzymać. Podbiegła dalej i przed jej oczami ukazały się Lwy. Było ich kilka. Dziewczynki się ucieszyły i zaczęły przytulać kamienne Lwy .



 
Lwy były koloru prawie czerwonej cegły , wyglądały bardzo dostojnie ze swymi długimi grzywami . Dziewczynki chyba je bardzo polubiły bo wtulały się tak w nie chwile ale coś dziwnego wydarzyło się w tej chwili . Nagle otoczenie zaczęło się zmieniać i zamiast w cichej francuskiej wsi znalazły się w środku polskiego miasteczka . Ludzie chodzili dookoła ale nikt jakby nie widział dziewczynek . 
Siedziały dalej na Lwach ale .. i tu zaszła zmiana bo Lwy o kolorze czerwonej cegły w tym czasie zamieniły się w szare Lwy i troszkę im się wygląd zmienił. 


 
Dziewczynki pomyślały , że pewnie coś niedługo się wydarzy specjalnego . Tyle zmian od rana a ciągle wydawało im się jednak , że to jest jakiś sen . Nagle jeden z lwów przemówił i oznajmił , że teraz zabiorą dziewczynki w magiczne miejsce . Do tego jednak potrzebna była im mapa .
Dziewczynki zaciekawione usiadły na lwa i łapiąc się za ręce i jednocześnie trzymając w drugiej ręce mapę poczuły jak wiatr nagle rozwiewa im włosy .



Po chwili zauważyły , że słońce świeci gdzieś wysoko a one są na środku polany z jakimiś dziwnymi drzewami . Lew przemówił ponownie ludzkim głosem i powiedział ze smutkiem , że chętnie by został z dziewczynkami dłużej ale jak tylko ktoś zauważy ,że przed ,,Pałacykiem Pod Lwami " został tylko jeden Lew będzie afera . Obiecał , że ktoś wróci po dziewczynki zanim zacznie robić się ciemno i , że w lesie zostawił im coś do jedzenia .
Dziewczynki podziękowały i pożegnały się z nowym znajomym .
Za dużo wrażeń jak na jeden dzień siostro odpocznijmy. Wyszeptała Ala .
Okazało się , że dziewczynki znalazły się w Krzywym Lesie . Jedyny taki las w Polsce. Około 30 kilometrów od Szczecina rośnie kilkaset zniekształconych sosen . Zadziwia , przeraża i zachwyca jednocześnie i nikt nie potrafi wytłumaczyć jak i dlaczego drzewa te rosną wykrzywiając się.
Dziewczynki były zachwycone pięknem tego lasu. Obok polany na którą przyprowadził je lew znalazły przepiękne drzewa , które wyginały się tak , że można było na nich się położyć czy usiąść i odpocząć wśród pięknie śpiewających ptaków z dala od miejskiego zgiełku .
Nagle Ala za jednym z drzew znalazła koszyk piknikowy w którym był koc , owoce, soki owocowe , domowe rogaliki.
Hmmm pomyślała ... w sam raz dla nas . Lew coś wspominał wcześniej .
Rozłożyły koc i zaczęły podziwiać piękno wygiętych drzew przez , których korony widać było promyki słońca .
Trawa była koloru żywej zieleni jakiej dawno nie widziały nawet w swoim rodzinnym mieście i koło drzew było wiele szyszek .
- Jakie piękne miejsce . I jak tu spokojnie . Powiedziała Karinka . Zaczęła układać włosy starszej siostry w fantazyjny warkocz i wplatać w nie stokrotki , które rosły obok jednego z drzew.
-Ala , powiedz czy to się dzieje naprawdę? Czy ja dalej śnię spytała Karinka uśmiechając się .
Nie myśl o tym , nie myśl siostro niech ten dzień trwa . Nawet jeśli to sen to jest tutaj tak pięknie , że ja nawet nie chcę , żeby się to skończyło .
Dziewczynki zaczęły jeść domowe drożdżowe rogaliki , które miały nadzienie truskawkowe.
Smaczne te rogaliki . Jak od mamy . Zachwycała się Karinka popijając do tego sok pomarańczowy.
Trochę tak poleżały , odpoczęły zachwycając się pięknem lasu.
Zbliżał się wieczór i powoli słońce zaczęło się chować .
Myślisz , że ktoś po nas przyjdzie ? Zapytała Karinka starszej siostry .
Jasne , że tak . Lew obiecał a Lwy dotrzymują słowa. Odparła Ala z powagą .
W tej samej chwili zjawił się Lew , którego dziewczynki widziały zaraz po przebudzeniu .
Wskazał dziewczynkom żeby wsiadły na grzbiet i złapały się za jego grzywę .
Podróż nie trwała długo a dziewczynki zobaczyły , że znalazły się niedaleko tego samego zamku kolo którego były rano.
Podziękowały Lwu za podroż . Ciągle można było widzieć zachwyt na ich twarzy , który nie znikał prawie od rana .
-Mam nadzieje , że jeszcze tu kiedyś wrócicie pomimo tego , że zamek nie jest otwarty dla wszystkich - powiedział lew .
-Postaramy się . Wspólnie jakby chórkiem odpowiedziały dziewczynki uśmiechając się przy tym.
Wracały do małego domku , ta sama droga , która rano odprowadziła je Karolina . Z głowami pełnymi wrażeń , wspomnień i wieloma rzeczami do opowiedzenia .
Nagle poczuły zapach pieczonych rogalików z nadzieniem truskawkowym i usłyszały:
-Ala , Karinka wstańcie dziewczynki . To był głos mamy .
Tym razem obudziły się naprawdę ze snu.
Z uśmiechem na ustach uznały , że to jednak był sen ale dobrze było się pojawić choćby w śnie w tym magicznym lesie .
Ala zajrzała pod poduszkę , żeby sprawdzić czy nadal jest tam mapa .
Była mapa ale tez coś dziwnego było na niej zaznaczone . Mnóstwo nowych miejsc w których jeszcze nie były zaczęło się mienić jakby ktoś wysypał na nią jakiś kolorowy brokat .
Jeszcze wiele zaskoczy dziewczynki i wiele jeszcze mają do zobaczenia .
Przy śniadaniu zaczęły opowiadać mamie co się wydarzyło zajadając się przy tym pysznymi rogalikami z truskawkowym nadzieniem .




4 komentarze

  1. Wyszło bardzo onirycznie, super. Dobry pomysł :).
    (to byłam ja, Riboq)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki Ryba i cieszę sie , ze pomysł sie podoba. Mam nadzieje , ze i dziewczynkom sie spodoba ( pewnie maja co czytać bo bajek trochę jest )

      Usuń